Artykuły

Gdy kręcenie Cię nie kręci, czyli życie bez maszynki.

Witajcie!

Big Shot, Press Boss, Joy TROUVAILLE i inne maszynki.

Jest ich coraz więcej, coraz to nowszych, ładniejszych.

I dziś będzie właśnie o nich, a dokładnie, to bez nich. Czy da się? Czy to absolutnie coś, co każda scraperka musi mieć?

Oczywiście, że się da. Jak najbardziej. Ja sama też „wolę bez” 😉

 

Na początku od razu wyjaśnię, że to nie jest tak, że jestem całkowitym przeciwnikiem maszynek, o nie nie! To nie tak, że jęsli w jakiejś wymiance dostanę wycinanki to wyrzucam. Absolutnie nie. I nikogo tu nie chcę do maszynek zniechęcać. Chcę tylko pokazać, że życie w scrapowym świecie bez nich, jest możliwe.

Bo wiecie, kiedyś i ja Big Shot’a miałam. Nie narzekałam ( no może czasem na te ażurowe wykrojniki – sami wiecie ;-). A jaka byłam szczęśliwa, gdy stałam się posiadaczką używanego BSa! Pierwszego! Szczęście niepojęte! Jak gwiazdka z nieba.

Potem szał wykrojnikowy, polowania na bazarkach, coraz to nowe wzory – niekończąca się opowieść. No ale efekt na pracach jest, prawda?

Po pewnym czasie sprzedałam swoją maszynkę i większość przydasi. Gdy zaszłam w drugą ciążę ogarnęła mnie totalna niemoc. Wręcz niechęć do tego wszystkiego.

Myślałam, że to koniec. Ale na szczęście mi przeszło i jestem tu gdzie jestem.

Lecz Big Shot mi nie towarzyszy. Nie mam, nie potrzebuję. Radzę sobie.

Mam dostęp do maszynki, ale naprawdę, osobiście straciłam do niej cały zapał. Czasem tylko wytnę sobie serwetkę – tak, ona jedna jeszcze czasem gości na moich pracach. Mam do niej słabość, jakoś tak.

Generalnie jednak już mnie to kręcenie nie kręci 😉 Nie tęsknię, nie żałuję.

I wiem, że nie ja jedna funkcjonuję bez maszynki i wykrojników. Poza tym, nawet jak ktoś je ma, to przecież nie do każdej pracy trzeba wycinanek używać, prawda?


„Bezwykrojnikowcy”:

Zapewne znacie takie osoby, które nie mają maszynki i nie używają wycinanek. Ja dziś chciałabym Wam zaprezentować prace dwóch takich osób + siebie.

  1. Justt – Justyna Skowron.

Mistrzyni Project Life i cudownych, nieskomplikowanych i lekkich kartek oraz LO’sów.

Maszynki nie posiada.

      

  

 

2. Tores – Magdalena Pucia.

Jak sama pisze, scrapuje od 10 lat a maszynki nie posiada. Ale też nie twierdzi, że nigdy nie użyła żadnej wycinanki.

Kwiatki  Choinka  Księżyc  Feminka - ślub  Róża  Lala

 

 

3. No i ja, mosia.

      

 

 


Prawda, że się da?

Przyznam szczerze, że gdybym na samym początku wiedziała to co wiem teraz, to chyba bym nigdy Big Shota nie kupiła. Jak tak sobie przeliczę ile pieniędzy wydałam na wykrojniki…….uhuhu. Studnia bez dna. Bo to nie jest tak, że kupicie sobie 5 wykrojników i to Wam wystarczy do końca Waszej scrapowej kariery. Zresztą, ze wszystkimi przydasiami tak jest, czy to stemple, dziurkacze, media – tego nigdy dość! Lecz maszynki i wykrojniki są chyba najbardziej popularne i jednak najbardziej kosztowne.

 

Ja dziś przedstawiłam Wam tylko mój punkt widzenia, a wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To naprawdę jest sprawa indywidualna. Są osoby, które robią PRZEPIĘKNE „wykrojnikowe” prace. I są też takie, którym maszynka do szczęścia, i pięknych prac, nie jest potrzebna.

Cytując Magdę – „jest przydatna i pożyteczna, ale nie jest niezbędna”.

Na koniec chciałabym bardzo podziękować Justynie i Magdzie za to, że mogłam ich osoby i ich prace zaprezentować jako przykłady w dzisiejszym tekście – DZIĘKUJĘ!

A Was kochani pozdrawiam ciepło i zachęcam do dzielenia się pracami bez wycinanek, a może w ktoś z Was też nie ma maszynki i świetnie sobie daje radę? A może macie zupełnie inne zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji 🙂

Gosia.