Artykuły

Raz, dwa, trzy, co ze ścinkiem zrobisz Ty?

A Wy?

Jak traktujecie swoje ścinki? 😀

Dziś przybywam trochę z Wami podyskutować i podzielić się moimi pomysłami na rozprawienie się ze ścinkami, co Wy na to?

Według mnie, sposobów na pozbycie się zalegających ścinków jest wiele, ale dziś podzielę je dokładnie na trzy.

Opcja numer 1: Nie bawić się w ich wieczne przekładanie, odkładanie, chomikowanie i… po prostu wyrzucić je na makulaturę. Problem z głowy, uff!

Opcja numer 2: Jak wyżej, ale zamiast wyrzucać, znaleźć np. jakąś nauczycielkę przedszkola, świetliczankę itp. Kogokolwiek, kto zajmuje się pracą z dziećmi i na pewno będzie wdzięczny jeśli pozbędziesz się swoich ścinków przez ofiarowanie ich danej osobie na rzecz dzieciaczków.

I opcja, na której skupimy się dziś najmocniej, opcja numer 3: Pobudź swoją kreatywność i stwórz z nich coś wspaniałego!

Na potrzeby naszego dzisiejszego spotkania, pozbierałam chyba wszystkie swoje ścinki rozrzucone w dwóch mieszkaniach. Mam dla Was propozycję rozprawienia się z nimi wszystkimi w jeden wieczór!

Po pierwsze: Rozdziel swoje ścinki kolorami! Ja postawiłam na 4 palety:

  1. beże+brązy
  2. niebieskości
  3. zielenie
  4. i róże+fiolety

Do tego doszły oczywiście ścinki w podstawowych kolorach czyli białym i eko.

Jeśli udało nam się uporządkować wszystko kolorystycznie, to warto teraz poświęcić dodatkowe 3 minuty i poukładać nasze ścinki wielkościami – dzięki temu na bieżąco będzie nam łatwiej sięgać po papiery do naszego założonego w głowie projektu:

Jak widzicie na zdjęciu wyżej, przygotowałam już sobie bazy pod to, co będę ścinkami ozdabiać, ja to jednak lubię działać metodycznie;)

PROJEKT NUMER 1: KARTKI!

Jak się po segregacji okazało, niektóre ścinki są tak duże, że spokojnie mogą posłużyć za tło, na przykład kartki, i wcale nie zmuszają nas do zabawy w patchworki. Jeśli jednak okaże się, że kawałki nie są wielkościowo wystarczające, śmiało można je ze sobą łączyć i tworzyć nowe, ciekawe tła. Tak się też stało w przypadku mojej zielonej kartki:

I tak oto mamy bazę na 3 kartki, pola „okazjowe” pozostawiłam puste, będę trzymać je na tzw. „ostatnią chwilę” gdy przypomnę sobie w dzień czyichś urodzin, imienin lub innego święta, że PRZECIEŻ WYPADAŁOBY WYSŁAĆ KARTKĘ!

I co dalej?

PROJEKT NUMER 2: MAGNES!

Gdy już zużyłam ścinki nadające się na kartki, wciąż miałam w zanadrzu papier, którego było zbyt mało na tło kartkowe, a zbyt wiele by go wyrzucać. I powstał magnes na lodówkę, niezbyt duży, nie za mały, wesoły i mocno motywujący!

P.S. Te papiery to pozostałość po moim ostatnim kalendarzowym projekcie 🙂

P.S2. Jak zrobić magnes pokazywałam Wam krok po kroku w tym tutorialu: >KLIK<

PROJEKT NUMER 3: NOTESIKI!

Mini notesy, zwane też w naszym świecie SCRAPUSZKAMI, to zawsze najlepszy pomysł na dodatek do prezentu. Robią się szybciutko, a zawsze cieszą obdarowanego. No i ścinki które tu zużyjemy są naprawdę niewielkich rozmiarów!

P.S. Scrapuszko też już robiliśmy razem od podstaw na przydasiowym blogu, o tu: >KLIK<

Ostatnia z moich propozycji na dziś to

PROJEKT NUMER 4: ZAKŁADKI DO KSIĄŻEK!

Użyłam gotowych baz z tekturki, które okleiłam dwustronnie tymi cienkimi długimi paskami papieru, z którymi NIGDY nie wiadomo co zrobić – no bo przecież są takie długie, to szkoda. Ale z drugiej strony takie cienkie i do niczego… No to mamy już odpowiedź na to DO CZEGO 🙂 Przyznam się Wam, że dziś przygotowałam sobie tylko podkład pod właściwe zakładkowanie, a to chyba dlatego, że zabrakło mi już sił. Dokończę kiedy indziej 😉

A gdy zostaje nam jeszcze małe co nieco, zawsze możemy nawycinać sobie tagów, które posłużą nam za zawieszki do prezentów, dobrze mieć takie tagi w zanadrzu gdy jest się takim zapominalskim łosiem jak ja 😉

I jedyne, co jeszcze może się do czegokolwiek nadać, to resztki ścinkowe w kolorze zieleni. Pamiętajcie, zielonych listków nigdy dość! Nawycinajcie ich sobie dziurkaczami, wykrojnikami, ręcznie, jak tylko możecie, a potem używajcie gdy zajdzie potrzeba 🙂

Uffff, ścinki zużyte, wyrzucone do śmieci tylko te naprawdę mikroskopijne elementy, można iść spać, dobranoc!

No i miłego ścinkowania 🙂

Dżoaśka