Inspiracje

Very Merry i inne ho ho ho!

Cześć cześć!

Tu znowu Wasza ukochana Dżoaśka 😉 Tęskniliście przez te dwa ostatnie dni? Ja za Wami bardzo! I to tak bardzo, że zdążyłam już dla Was ukleić kolejny grudniownik.

Dziś bez rozpisywania się, zmęczyło mnie „tworzenie” i sił na paplaninę brak 😉

Baza uklejona, jak zawsze, własnoręcznie, grudniownik na papierach Mosiowych – Christmas Carols od Lemoncraft (kocham!)

Karty „ozdobione” świątecznymi stemplami od Stamperii, na dobrą sprawę to chyba ich jeszcze nie skończyłam… nie wiem sama czy chcę coś jeszcze tam dodawać, czy jednak poczekać z dodatkami do momentu uzupełniania albumu? Hmmm… ot Ci dylemat.

A na okładce? Na okładce bałagan! I to jaki! Mam wrażenie, że chciałam tam wcisnąć wszystko, co akurat leżało na biurku, też takowe wrażenie odnosicie? Jest i gaza i tekturki, gel medium, pudry do embossingu, kulki 3D, mikrokulki, gesso, brokat… o, i jeszcze brzegi potuszowałam!

Ale czego się spodziewać… jak ktoś ma wieczny bałagan w głowie, to w końcu przełoży się to na bałagan na biurku i na pracach też 😀

Tak jak w poprzedniej wersji, połowę kart stanowią przekładki włożone w karty właściwe:

Oprócz stempli użyłam też cienkopisu do obrysowania stron, nie chciałam, żeby były takie… „gołe” 😉

Numerki potraktowałam złotą farbką metaliczną od Pentartu. Tak, nie wygląda na złotą, raczej na zieloną 😉

A na grzbiecie napis, żeby mi się przez przypadek nie pomyliło z jakimś innym albumem. Na przykład ślubnym czy coś ;P

Karty-tagi muszą być bez ozdób – tak, żeby mieściły się spokojnie w przegródkach:

A w sklepie znajdziecie z użytych produktów niemal wszystko (oprócz czarnego brystolu, ale to wiecie, do papierniczego sobie skoczcie;) ):