Recenzje

Trymer SureCut Fiskars – recenzja

Mój drugi trymer.

Pierwszy to był trymer Marthy Stewart ale niestety z braku możliwości kupna nowych ostrzy, musiałam rozejrzeć się za innym. A że takie zakupy robię w PrzydaSiowym sklepie, mój wybór padł na trymer Fiskarsa. Tego większego oczywiście 😉

Ogólnie. Jeśli chodzi o wygląd to nie bardzo do mnie przemawiał. Ten pomarańcz i ten liściasty wzorek, no stanowczo nie w moim guście. Ale gdy wyjęłam go z pudełka, zapomniałam o tym zupełnie. Powiem Wam, byłam zachwycona! I nie, nie przesadzam. Lekki, poręczny i solidny. To były moje pierwsze wrażenia. W sumie to wciąż tak uważam, nic się nie zmieniło.

Szczegóły.

Trymer ten ma wysuwaną podziałkę z miarką do 38.8cm. Jest również podział w calach.

Miarka na listwie z ostrzem jest do 31cm.

Żeby tą dodatkową podziałkę do końca rozłożyć trzeba popchnąć troszkę mocniej, żeby się zblokowała. Tak to wygląda pod spodem:

A mówiąc już o spodzie, mamy tu gumowe ‚nóżki’, dzięki którym trymer się nie przesuwa podczas pracy.

Dodatkiem jest również zaznaczenie podstawowych wymiarów jak A5, A6 i A7 – można dociąć kartkę bez odliczania centymetrów. Wystarczy przyłożyć do zaznaczonego miejsca i uciąć:

Co więcej…. Cięcie. Nożyk radzi sobie z grubymi papierami ( ponoć nawet do 400gsm ale ja jeszcze tego nie sprawdzałam ). Ale co jest ważne, świetnie tnie także cienkie kartki – czego nie mogę powiedzieć o moim poprzednim trymerze.

Zapasowe ostrza można dokupić tytanowe więc na pewno świetnej jakości. A cena nie jest wygórowana ( niecałe 30zł za dwa ostrza ).

Nożyk wygląda tak:

Jest krótszy niż w trymerze MS ale póki co nie stwierdzam, żeby był gorszy. Ale zdarzyło mi się parę razy, że wypadł. Z tym, że wydaje mi się, że to przez moją nieuwagę. Gdy nożyk jest na dole lub na górze nie ma możliwości wyjęcia go. Da się tylko gdy jest na środku. Wystarczy więc na to zwracać uwagę i nie podnosić listwy z nożykiem jeśli będzie on na środku, bo może wypaść.

Prowadnica ( że tak to nazwę ) jest z grubego plastiku i jest naprawdę porządna. Nożyk prowadzony jest po żyłce / druciku.

Plusem jest możliwość zamontowania końcówki do bigowania.

Dodatkowo, tą listwę z ostrzem można zablokować, żeby się nie odchylała. Przesuwając ten oto ‚wichajster’:

A poniżej przykład precyzyjności cięcia:

Na pewno jest dokładniejszy niż trymer MS. Poza tym sama jakość plastiku w porównaniu z tym drugim jest o niebo lepsza. Przynajmniej takie mam wrażenie. W trymerze Fiskarsa ta podstawa gdzie kładziemy papier powleczona jest folią.

Ale jest jeszcze jeden mały minusik – po odchyleniu bocznej miarki……zobaczcie:

Nie ma ciągu na linijce, nie ma zaznaczonych kilku milimetrów i czasem może to jednak przeszkadzać. Trzeba się wtedy wspomagać miarką po prawej stronie od ostrza.

Podsumowanie.

PLUSY:

+ porządnie wykonany

+ dokładność cięcia

+ wymiary

+ możliwość bigowania

+ zaznaczenie dodatkowych wymiarów ( A5, A6 i A7 )

+ solidne gumowe nóżki

+ bardzo dobry nożyk – tnie kartki do 400 gsm ale świetnie radzi sobie również z cienkim papierem

+ możliwość zablokowania listwy z nożykiem

MINUSY:

– wypadający nożyk

– brak zaznaczonych kilku milimetrów przy rozłożeniu dodatkowej listwy

– ten pomarańcz 😛

 

Na obecną chwilę to tyle. Za jakiś czas dam Wam znać jak z żywotnością ostrzy – słyszałam różne opinie ale ponoć w ogóle można je ostrzyć ( ? ).

Generalnie, ja zakupu nie żałuję. Jestem z niego bardzo zadowolona i śmiało mogę go Wam polecić 🙂

Pozdrawiam Was ciepło,

Gosia.