Inspiracje

Retro Galeria Papieru w Retro Rocznicowym Albumie

Cześć i czołem!

Co lubicie robić najbardziej? Ja kiedyś uwielbiałam robić kartki… potem przestałam. Następne były boxy… domyślacie się pewnie, że też już nie pałam do nich aż tak wielką miłością? Teraz zdecydowanie moimi ulubieńcami są albumy!

Koniecznie te uklejone od podstaw, nie takie bindowanie, nie na kupnej bazie. Takie, po stworzeniu których bolą palce, a satysfakcja jest taaaaaka wielka! I że wreszcie po pełnych napięcia kilku godzinach, oddychasz swobodnie – wreszcie, bo masz wrażenie, że w czasie, kiedy album się tworzył, Twój oddech został wstrzymany. A, no i warga boli od wiecznego zagryzania 😀

Macie tak jak ja? No proszę, powiedzcie, że tak 😉

Moja dzisiejsza inspiracja wywołała u mnie dokładnie wszystko to, o czym pisałam wyżej! I ten bezdech, i zepsute usta i ten oddech ulgi na koniec, że tak! Że się udało, że nic nie zepsułam po drodze… No i teraz pozostawało tylko pytanie, czy obdarowanym się spodoba. Chyba się spodobało 😉

Zastanawiam się, jakie jest Wasze podejście do papierów Galerii Papieru – Jak we śnie RETRO. Bo ja muszę się Wam przyznać, że u mnie one się naczekały na swój dzień. Oczywiście kupiłam od razu kilka bloczków na zapas, bo jakżeby inaczej. I tak sobie leżały i czekały. I doczekać się nie mogły. Aż w końcu nadszedł ten dzień i misja do wykonania: „Album na 50 rocznicę ślubu” – wtedy pomyślałam: „To Wasz czas!”. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i po prostu zaczęłam je ciąć… a jak już je tak cięłam, to sobie myślałam dlaczego DOPIERO TERAZ?! Zakochałam się w nich! Same w sobie tworzą tak fantastyczny klimat, że niewiele trzeba dokoła nich robić, zresztą – popatrzcie sami, co dzięki nim stworzyłam:

Całość prezentuje się tak:

jmz_2004

Gdyby ktoś się zastanawiał, gdzie się podziały wszystkie WOCowe kwiaty z przydasiowych półek, to hmmm… chyba macie odpowiedź:

jmz_2001

Kwiatową kompozycję pogessowałam (choć raz nie obrokaciłam!) a brzegi okładki potuszowałam na brązowo:

jmz_2002

Każdą kartę ozdobiłam tekturkami, oczywiście tymi z Fabryki Weny;)  A na prawie każdej zrobiłam podkładki pod zdjęcia z kraftowego kartonu – pomyślałam sobie, że stworzą fajne ramki do zdjęć:

jmz_2005

jmz_2006

jmz_2007

 

Jak widać, łączenia papierów nie są proste, nakładające się warstwy powycinałam moim ulubionym, niestety chwilowo w sklepie niedostępnym, dziurkaczem brzegowym:

jmz_2008

jmz_2009

A to chyba moje dwie ulubione strony:

jmz_2010

jmz_2012

jmz_2014

jmz_2015

jmz_2016

Zegar, bo przecież czas płynie, a ONI wciąż się kochają…

jmz_2017

jmz_2018

I jeszcze raz kilka rzutów na okładkę:

jmz_2020

Ponieważ kolor największego kwiatka nie bardzo mi odpowiadał i nie pasował do kompozycji, zamoczyłam pędzel w wodzie, a potem w mgiełce pastelowej – cynamonowej od 13arts i zmieniłam całkowicie jego wygląd:

jmz_2022

Na koniec pospleszowałam całość, jakoś tak pusto mi bez tych „ciapek” było:

jmz_2023

 

Dzięki za uwagę i do następnego razu!

Dżoaśka

 

W pracy użyłam:

 

                              Gesso białe - grunt akrylowy 120ml