Inspiracje

Na wypasie!

Ahoj Przydasiowicze!

Pamiętacie może mój album sprzed kilku tygodniu? Ten, którego pokazałam tylko gotową okładkę i oklejone papierem strony?

Otóż przybywam dziś do Was z jego ciągiem dalszym. Mój majówkowy album od ostatniego pokazania się światu zdążył troszkę „zgrubnąć” – zjadł aż 52 zdjęcia, mnóstwo papierów, kilkanaście naklejek i odbiło mu się stemplami 😉 Specjalnie pod ten projekt upatrzyłam sobie dwa zestawy stempli od Stamperii, sprawdziły się rewelacyjnie!

Macie ochotę wrócić ze mną w Bieszczady? Chodźcie, popatrzcie i, jeśli Was tam jeszcze nie było, wybierzcie się koniecznie, to naprawdę magiczna kraina pełna bieszczadzkich aniołów i innych cudów.

Okładkę możecie pamiętać:

…ale ta objętość! Zdecydowanie uległa zmianie. Już w połowie uzupełniania albumu doszłam do wniosku, że umocowanie wstążki jako zamknięcia było rewelacyjnym pomysłem:

Album ma 6 kart, co daje nam łącznie 14 stron do ozdobienia (6 kart + wewnętrzne strony okładek). Miałam więc spore pole do popisu i, dzięki Bogu, jeden dzień wolny od pracy, który mogłam na uzupełnianie poświęcić. Oto strony numer 1 i 2 obrazujące nasz pierwszy dzień w górach – pyszny obiad w restauracji, do której wracaliśmy już potem codziennie i wycieczkę nad Solinę. Pogoda może nam zbyt nie sprzyjała, ale dobre humory (i napadowe głupawki) nas nie opuszczały!

Użyłam stempli z dwóch stamperiowych zestawów, kadr filmowy pochodzi z tego: >KLIK<

Strona numer 3 to ciąg dalszy głupawki znad Soliny i stempel „Perfect picture” z tego samego zestawu co wyżej:

A czwarta strona, zakładka i kolejne dwie strony to już wypad na Tarnicę i oczywiście stemple i naklejki:

W celu upchnięcia jak największej ilości zdjęć część z nich upakowałam w a la wodospad. A te kwadratowe foteczki możecie znać z mojego LO 😀

Oooo! A tutaj wybraliśmy się z wizytą do żubrów! Pogoda wciąż nie sprzyjała, błoto sięgało po kostki, ale co tam!

Jakby kto pytał, to tak, głupie miny to nasza specjalność 😛

Przejazd Bieszczadzką Kolejką Leśną polecamy z całego serca – relaks, cisza i spokój naprawdę były nam potrzebne:

A w przerwie spotkaliśmy taką oto ropuchę, so cute, czyż nie? 😉

No i dochodzimy do końca, wieczorny grill i kolejka w „Kolejkę” bardzo nam pobyt umiliły:

A przy grillu kto? Kobiety! Grillowanie jest jedną z moich ulubionych form rozrywki 😉

Tadaaaam! Koniec 😀 Dotrwaliście? Jeśli tak to BRAWO WY i dziękuję Wam za wizytę na przydasiowym blogu.

Oczywiście zapraszam Was też na zakupy, a jakżeby inaczej: