Inspiracje

Na słodkie co nieco…

Zza okna nieśmiało wygląda słoneczko zwiastując (miejmy nadzieję) wiosnę. Czas zatem pomyśleć o wiosennych porządkach, które w moim przypadku zacznę od pracowni.

Od jakiegoś czasu bezskutecznie staram się walczyć z plagą wszechpanujących kolorowych ścinków, znajdujących się niemal w każdym zakamarku pokoju. Dotychczasowe, plecione pudło zdaje się być mało atrakcyjnym zakątkiem do życia, w związku z czym w niewyjaśnionych okolicznościach wypełzły ze swojej kryjówki przejmując każdy wolny centymetr pracowni, nieśmiało wyglądając z szuflad, koszy, pudełek i kartoników na wszelkie przydaśki… możecie znaleźć je dosłownie wszędzie, ku radości kilku futrzastych stworków pomieszkujących w pokoju, które z wielką pasją i zaangażowaniem rozprowadzają je po każdej wolnej przestrzeni parkietu ;))

Postanowiłam stawić im czoła, a jedną z metod mojej walki są prace, w których staram się korzystać jedynie z tego, co uda mi się znaleźć we wspomnianym ścinkowym pudle. Prace, ze względu na wielkość skrawków nie mogą być dużą formą – zatem wykorzystuję je przede wszystkim do boxów, paczworkowych karteczek, czy prac stricte mixmediowych, w których i tak po części zostaną zakryte jakimś medium.

Jedną z form, do których zabierałam się od jakiegoś czasu, a do której, nie wiedzieć czemu, nie mogłam się dotąd przemóc – są tzw. czekoladowniki, czyli pudełka na czekoladę lub inne niewielkie łakocie, które możemy skrupulatnie ukryć we wnętrzu dekoracyjnego pudełeczka, załączając doń maleńką kopertkę lub romantyczny bilecik z życzeniami. Czekoladownik z powodzeniem może stać się również swoistą formą kartki, podziękowań, czy życzeń – zarówno tych ślubnych czy komunijnych, jak i urodzinowych/imieninowych itp. Są świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie chcą angażować swoich środków w duże, wyszukane, a tym samym – drogie, formy scrapowe; z pewnością tak opakowane łakocie ucieszą każdego, nawet najbardziej wymagającego, łasucha ;))

Form czekoladowników możecie znaleźć sporo. Ja skorzystałam z gotowej bazy, na którą dorobiłam jedynie „przepaskę” stanowiącą zamknięcie mojego pudełka. Przestrzenną kompozycję rozbudowałam jedynie w obrębie nakładki, by wystające elementy nie utrudniały jej ściągnięcia i swobodnego otwarcia podełeczka. Mam nadzieję, że spodoba Wam się moja dzisiejsza propozycja ;))

 

 

Wykorzystane produkty: