Inspiracje

Czy miłość dodaje skrzydeł?

Pytanie na dziś: Czy miłość dodaje skrzydeł? Czy je podcina?

Cóż, pewnie wszystko zależy od rodzaju miłości 😉

Miłość galeriowa na pewno ich dodaje, spójrzcie sami jak łatwo tworzy się projekty z tą kolekcją!

Naprawdę, te papiery same się tną. Pewnie nie tylko ja tak uważam skoro tak szybciutko zniknęły ze sklepowych półek bloczki, a i pojedyncze arkusze też już ciężko dorwać w dużych ilościach. Na potrzeby albumu zużyłam bloczek i troszkę, czyli jakieś dodatkowe 3 albo 4 arkusze z nowego bloku. Ze ścinek na pewno powstanie kilka kartek, a z pozostałych arkuszy może jakieś notesy? Może kalendarz?… Hmm, pomyślę o tym pojutrze, ale jedno jest pewne, wykorzystam je do ostatniego skrawka!

Na dziś przygotowałam dla Was inspirację pełną właśnie galeriowych piórek, serduszek, mandali, odbitek stempli i primowych rubonsów pokrytych folią ze Stamperii. Chciałam Wam też szepnąć parę miłych słów na temat mojego nowego odkrycia  – MEDIA GLUE z Pentartu. Jest naprawdę SUPER! – super płynny, super mocny, super współpracujący, chyba zmieniłam klej na dobre 😉

A, i nawet przerobiłam sobie fabrykowy łapacz snów w celu zrobienia z niego ramki na okładkę, tak zaszalałam! Hihi.

Okładkę okleiłam neutralnym, ale bardzo uroczym papierem z numerkiem 5 – stwierdziłam, że idealnie nada się do ewentualnego odbicia stempli i ozdobienia kolejnych warstw papierem bardziej wzorzystym, w tym tym z piórami – numerem 3. Przed przyklejeniem warstw odbiłam gdzieniegdzie szarym alkoholowych tuszem stempel z pismem ręcznym, ten sam zabieg powtórzyłam na czwartej warstwie:

 

Dwa przeciwległe rogi okładki pomaziałam pędzlem zanurzonym w stamperiowym kleju do złoceń, a potem przyłożyłam w to miejsce folię 🙂

Folia, którą widzicie pod  tekturkową mandalą została przyklejona na dwustronną taśmę klejącą, najcieńszą, jaką w pracowni miałam, a złote rub-onsowe serduszko zamieszkało w centralnym miejscu okładki:

Rub-onsy, ach rub-onsy… pokochałam Was miłością czystą i przestałam bać się was używać! Dlatego też roślinna kalkomania gości na grzbiecie albumu:

A wnętrze to już papiery, dziurkaczowe brzegi, rub-onsy…

…stemple…

…ale też „odlewy” z foremek! Widzieliście te piórkowe? No piękne są! A postarzone pastą z Penartu w kolorze antycznej miedzi to już w ogóle kradną serca!

O, są też motylki!

I to już koniec mojej dzisiejszej opowieści:

A jak Wam pracuje się z Galeriową Miłością, co dodaje skrzydeł?

Opowiadajcie!

A jeśli chcielibyście użyć niektórych z produktów, które zamieszkały w tym albumie, zapraszamy na zakupy do sklepu:

          : Stempel kauczukowy - Togethe      

Ahoj! I do następnego ;*