Inspiracje

For the very first time – czyli LO od Dżoaśki

Ahoj Załogo!

Śpicie, czuwacie, scrapujecie?

Bo ja przychodzę do Was z nocnym wynwaniem. W ekipie już krążą żarty na temat publikacji moich prac o takich, a nie innych godzinach, ale ćśśśśś… może nikt tego nie zauważa? 😉

A co do wyznania tooo… Po raz pierwszy w życiu zrobiłam LO!

Nie powiem, żebym była z niego do końca zadowolona 😉 no ale przecież nie od razu Kraków zbudowano (podobno!). Niemniej jednak chyba tworzenie scrapów nie stanie się moją ulubioną zabawą, albumy wychodzą mi zdecydowanie lepiej, o! Ten zachowam sobie na pamiątkę bo będzie wspaniałą przypominajką spaceru po Bieszczadach. W tle zdjęć nawet „widać” Chatkę Puchatka – schronisko na Połoninie Wetlińskiej. A jeśli nie widać, to uwierzcie na słowo, że tam właśnie była 😀

A propos samej pracy, to o niej jeszcze słów kilka. Stworzona na bazie papierów Lemoncraft – Everyday Spring, samo tło pochodzi z bloczka bazowego, a wycięte paski, serwetka i napis z arkuszy z zestawu.

Miejsca, w których zamierzałam manewrować maskami i dodatkami początkowo zagessowałam w celu uniknięcia późniejszego falowania papieru. Przez maski nałożyłam różową perłową pastę do szablonów z Pentartu – i tu muszę Wam powiedzieć coś, co nie było chyba zamiarem producenta, ale wyszło jak wyszło;) Ta pasta po nagrzaniu puchnie zupełnie tak, jakby przez maskę nałożyć gel medium i posypać je pudrem do embossingu, efekt jest dokładnie taki sam!

A co dalej? Dalej to już układanie pasków papieru, przyklejanie i zapychanie wszystkich dziur wypełniaczami: gazą, kulkami 3D, mikrokulkami i tekturkami. Miejsca, w których nałożyłam pastę, dodatkowo przejechałam prawie suchym pędzlem z farbą kredową – zazwyczaj podobno robi się to gessem;) Na koniec w wielu miejscach poodbijałam sobie stempel i  całość pochlapałam czarnym i zielonym splashem.

Podsumowując – mimo, że nie bawiłam się najgorzej, raczej nie oczekujcie moich kolejnych wpisów z LOskami 😉 Ale bardzo się cieszę, że spróbowałam je zrobić po dwóch latach myślenia o tym. Amen!

 

P.S. Na żywo mój layout wygląda lepiej, słowo daję!

Ktoś jeszcze, jak ja, boi się pierwszych razów? 😉 To hop, po zakupy i do dzieła, nie ma czego się bać!