Inspiracje

A w Krakowie, na Brackiej pada deszcz… czyli moja prywatna retrospekcja zdarzeń ;))

Scrapbooking niesie za sobą wiele możliwości, wiele produktów, z którymi możemy zdziałać prawdziwe cuda. Chyba nie ma granic, które można byłoby mu wytyczyć. Każda z prac jest tak naprawdę jedyną i wyjątkową, tym bardziej, gdy związana jest ze wspomnieniem, które pragniemy zatrzymać na dłużej…

Z pewnością każdego scrapoholika czeka moment, w którym pragnie odkryć nieodkryte lądy twórczości, znaleźć drogę, która będzie wyłącznie jego ścieżką, która da ukojenie jego twórczym aspiracjom, kiedy zapragnie, by jego wytwory stały się bardziej osobiste i nie ograniczały się wyłącznie do kartek zamówionych przez ciocię na ślub kuzynki…

Stare fotografie, które przywołują miłe dla nas wspomnienia są chyba jednym z tych bodźców, które sprawiają, że patrzymy na swoje dzieła nieco inaczej, mniej komercyjnie.. gdzie możemy pozwolić sobie na zastosowanie materiałów, których na co dzień, nie posiadamy w ofercie „dla klientów”.

Uwielbiam drewno, pod wszelką postacią… najlepiej stare, spróchniałe, z mnóstwem sęków, pięknych linii słojów rysujących się wzdłuż boków skrzyni, szaf czy regałów… lubię papier craftowy, ciepło jego barwy i neutralny charakter, który pozwala łączyć go nawet z najbardziej szalonymi wzorami papierów… kocham silikonowe foremki, pozwalające na wyczarowanie cudnych, ornamentowych wzorów, które upchnęłabym niemal wszędzie… ale cenię też minimalizm, nieco „brudnego”, zadziornego charakteru pracy, która sprawia, że nie wszystko jest idealne, docięte, co do milimetra pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, stąd też często stosowana w moich pracach gaza, roztarte gesso, splashe, czy plamy rozcieńczonej farby czy tuszu…

Bodźcem do wykonania dzisiejszej inspiracji stał się fragment drewnianej belki, który postanowiłam wykorzystać w formie niecodziennej ramki, bazy dla mojej kompozycji. Po przygotowaniu powierzchni, wyrównaniu krawędzi i delikatnym przeszlifowaniu, na deskę naniosłam pastę modelującą, którą nałożyłam przez szablon/maskę. Motyw wysuszyłam i pokryłam białym gesso, tworząc nieregularną, roztartą plamę. W jej centralnej części ułożyłam warstwową kompozycję. Między poszczególne warstwy papierów Piątku Trzynastego upchnęłam kilka craftowych tagów, które wykończyłam cudownym, pasiastym sznureczkiem; pozostałe przestrzenie wypełniłam gazą i ornamentowymi rameczkami wykonanymi z masy plastycznej przy pomocy silikonowych form. Białe gesso podbarwiłam nieco rozcieńczonym tuszem wodnym w kolorze błękitno-turkusowym, tworząc efekt rozlanej od niechcenia plamy koloru… całość uzupełniłam nieśmiało splashami…

Do wykonania pracy wykorzystałam: